Bloggerzy przeciwko łamaniu praw człowieka.

Archives Posts

Między polityką a sportem - dyskusja panelowa we Wrocławiu

April 8th, 2008 by Ania

We wtorek (8 kwietnia) w Dolnośląskiej Szkole Wyższej odbędzie się debata na temat tragicznej sytuacji w Tybecie.

Czy światu wolno zapomnieć o tym, jak drastycznie nie licuje hasło sztafety z olimpijskim zniczem przenoszonym właśnie z Grecji do Pekinu z gwałtem, brutalnością i bezwzględnością, z jaką władze w Pekinie miażdżą pasje i marzenia Tybetańczyków? Czy zarazem wolno światu żądać od sportowców, by to oni – nie zaś politycy, finansiści, biznesmeni – byli rzecznikami naszej niezgody na dramat Tybetu?” – głośno zastanawia się prof. Beata Sierocka, inicjatorka debaty.

Jak pogodzić szlachetne ideały olimpizmu z drastycznymi realiami politycznymi? W jaki sposób dać szansę Tybetańczykom, by w kontekście olimpijskiej wrzawy mogli przypomnieć o swych prawach, o nieopisywalnej tragedii ich świata. Te i szereg innych pytań postawią sobie uczestnicy panelu dyskusyjnego „Między polityką a sportem. Tragedia w Tybecie”. W panelu udział wezmą red. Leszek Budrewicz, dr Jarosław Kotas, prof. Krzysztof Kubiak, dr Andrzej Ostrowski, prof. Beata Sierocka, z Wydziału Nauk Społecznych i Dziennikarstwa Dolnośląskiej Szkoły Wyższej.
Spotkanie odbędzie się w auli DSW, przy ul. Strzegomskiej 55 we wtorek, 8 kwietnia 2008 o godz. 17. Wstęp wolny.

Źródło: e-lama.pl

Archives Posts

Tibetan Freedom Torch Rally

March 30th, 2008 by Adam Klimowski

Tibetan Freedom Torch Rally6 kwietnia około 14:30 znicz olimpijski pojawi się w Londynie. To doskonała okazja, by zwrócić uwagę świata na sprawę Tybetu. Dołącz do zlotu i zaproś przyjaciół: będziecie mogli zademonstrować swoje poparcie dla Tybetu i skłonić światowe media, by kładły nacisk na przestrzeganie przez Chiny ideałów olimpijskich.

Na ten dzień przewidzianych jest sporo wydarzeń z udziałem m.in. mniszek z Drapchi, Lhadon Tethong, Team Tibet, Chino, angielskiego posła Normana Bakera oraz Tibetan Community Dance Group.

Szczegóły na stronie Free Tibet Campaign.

Archives Posts

Sponsorzy olimpijscy mogą zmienić oblicze igrzysk

March 29th, 2008 by Lanooz

Autorem poniższego tekstu jest Maciej Lewandowski.
http://macieklew.wordpress.com/, http://fabrykaslow.eu/

Im bliżej daty rozpoczęcia Igrzysk w Pekinie, tym więcej głosów krytycznych w światowych mediach. Zarówno europejscy, jak i amerykańscy dziennikarze zwracają coraz większą uwagę na fakt, iż – wbrew oczekiwaniom kibiców i sportowców oraz wbrew zapewnieniom chińskich dygnitarzy – tegoroczne Igrzyska Olimpijskie mogą być czymś diametralnie różnym od wielkiego święta sportowego. The Washington Post pisze, że zbliżające się Igrzyska prawdopodobnie upłyną w atmosferze wszechobecnej cenzury, inwigilacji i policyjnego nadzoru. Władze w Pekinie już w tej chwili zakazały bezpośrednich relacji telewizyjnych z placu Tiananmen, a amerykański Departament Stanu w swym oficjalnym biuletynie ostrzega rodaków wybierających się na Olimpiadę przed możliwością bezkarnego przeszukiwania ich pokojów hotelowych przez miejscowe służby policyjne. Chińskie władze – w odpowiedzi – stwierdzają, iż każdy głos krytyczny jest próbą nawoływania do bojkotu Igrzysk.

Autorka artykułu proponuje, zamiast bojkotu, przeniesienie Igrzysk do innego państwa – twierdzi, że wciąż jest na to wystarczająco dużo czasu i zarówno Ateny, jak i Sydney są gotowe do przejęcia imprezy. O doprowadzenie do obecnej – krytycznej – sytuacji, Sally Jenkins oskarża nie tylko chińskich organizatorów imprezy, ale także Międzynarodowy Komitet Olimpijski. Podkreśla, że postępowanie MKOl spowodowane jest jego słabością, a powtarzana z uporem fraza o apolityczności Komitetu jest po prostu nieprawdziwa (przywołuje przykład wieloletnich sankcji nałożonych przez MKOl na RPA w czasach panującego tam apartheidu). W równej mierze co wspomniane dwa podmioty, obwinia ona wielkie koncerny, będące partnerami i sponsorami Igrzysk. Koncerny te, po zainwestowaniu miliardów dolarów, nie mogą sobie po prostu w tej chwili pozwolić na jakiekolwiek nieporozumienia z organizatorami Igrzysk.

Wielkie pieniądze

CNN Money pisze o miliardach dolarów przeznaczonych na sponsorowanie Igrzysk i o następnych miliardach przewidywanych – w okresie najbliższych paru lat – zysków. 1,5 miliarda dolarów zapłaciła sieć NBC za prawa do transmisji zmagań olimpijczyków w 2006 (Turyn) i w 2008 (Pekin) roku – spodziewane zyski mają być większe niż suma zainwestowanych pieniędzy. Podczas Igrzysk w Atenach przychody z samych tylko reklam telewizyjnych wyniosły dokładnie 1,5 miliarda dolarów, a większość czasu reklamowego przeznaczonego na tegoroczne transmisje jest już przez NBC sprzedana.

Na porównywalne zyski liczą międzynarodowe sieci hotelarskie (Marriot), linie lotnicze (United), dostarczyciele energii (Aggreko) czy przedsiębiorstwa budowlane (United Technologies). Kontrakty dla obsługujących Igrzyska firm opiewają na setki milionów dolarów, a dodatkowym zyskiem dla tych przedsiębiorstw jest nawiązanie długotrwałych stosunków handlowych z przedstawicielami najdynamiczniej rozwijającego się rynku światowego.

Przedstawiciele Adidasa szacują, że dzięki udziałowi w tegorocznych Igrzyskach, wartość sprzedaży produktów ich marki osiągnie w roku 2010 wielkość 1,6 miliarda dolarów.

Według The Wall Street Journal, kwota zapłacona przez sponsorów to rekord wszech czasów – 120 milionów dolarów, zaś koszt sponsorowania samej ceremonii zapalenia znicza olimpijskiego to około 20 milionów dolarów – wszystkie te nakłady muszą się zwrócić sponsorom w przeciągu paru lat. Przypatrując się tym liczbom, nie dziwi już fakt, iż przedstawiciele GE (i NBC) nie chcą rozmawiać o chińskiej cenzurze, twierdząc, że ich zadaniem jest pokazywać to, co jest do pokazania (jakby wydarzenia związane z Igrzyskami, a odbywające się na placu Tiananmen, nie były warte transmisji telewizyjnych), a właściciele Coca-Coli z ochotą dają pieniądze na przetransportowanie olimpijskiego ognia przez tereny Tybetu i Mount Everest (amerykańscy komentatorzy zastanawiają się, czy z taką samą ochotą przystaliby oni na podróżowanie znicza po Guantanamo Bay). Inwestycje muszą przynieść zysk – cena nie gra roli…

Wielkie korporacje

Rozważając różne rodzaje protestu i ewentualnych przyszłych działań wszystkich zainteresowanych stron, uwagę zwraca pomysł akcji przedstawiony przez znaną amerykańską aktorkę Mia Farrow na stronie Dream for Darfur. Farrow namawia światową społeczność do wywierania nacisku na sponsorujące koncerny - nacisku mającego na celu podjęcie przez te firmy konkretnych działań, w wyniku których rząd i chińscy działacze olimpijscy zmuszeni będą do zmiany swej polityki wobec Darfuru i Tybetu, a także do zmiany oblicza Igrzysk w taki sposób, aby stały się one prawdziwym sportowym świętem całego świata. Aktorka podaje różne sposoby wpływania na sponsorów: od pisania listów i petycji, poprzez demonstracje, a na wyłączaniu telewizorów podczas nadawania reklam, skończywszy. Pojawiają się również inne propozycje (także w Polsce) – na przykład bojkot towarów produkowanych lub sprzedawanych przez sponsorów Igrzysk.

Uważa się, iż działania wymierzone w korporacje współfinansujące olimpijskie zmagania mogą być skuteczną formą walki o zmianę postępowania chińskich władz właśnie dlatego, że wielkie pieniądze, jakimi dysponują te koncerny, są najefektywniejszą formą nacisku – także na polityków.

Ciekawe, czy akcje te przyniosą jakikolwiek skutek, czy może ziści się życzenie felietonistki The Washington Post i Igrzyska zostaną przeniesione do innego kraju? Na bojkot bowiem nie ma co liczyć – show must go on…

Do głównych partnerów olimpijskich należą: Coca Cola, Atos Origin, GE, Johnson & Johnson, Kodak, Lenovo, Manulife, McDonald’s, Omega, Panasonic, Samsung, Visa, Bank of China, CNC, Sinopec, China Mobile, Volkswagen, Adidas, Air China, PICC oraz State Grid. Pełna lista partnerów i sponsorów zamieszczona jest na oficjalnej stronie Igrzysk Olimpijskich w Pekinie.

Archives Posts

Symbolika olimpijskiego logo

March 25th, 2008 by homikus

logoW całym aktualnym zamieszaniu wokół Tybetu, zamieszaniu zwykle powiązanym z Igrzyskami Olimpijskimi, które odbędą się w tym roku w Pekinie, co i rusz natrafić można na bardziej lub mniej prywatne inicjatywy, często mające wyraz w najprzeróżniejszych wariacjach na temat oficjalnego logo olimpijskiego (jak na przykład TO czy TO). Nie wszyscy jednak znają znaczenie symbolu, który przedstawia znacznie więcej niż powyginaną sylwetkę człowieka. A znaczenie to, tak ważne dla Chińczyków, jest dość ciekawe w kontekście bieżących wydarzeń.

Faktycznie, dla przeciętnego obywatela Zachodu, nie wiedzącego nic o chińskim piśmie, jest to po prostu “człowieczek”. Ale ten człowieczek to także znak chiński, ba!, nawet nie jeden, ale dwa! Pierwszym i często jedynym, jaki podaje się w zachodnich mediach jest znak:

jing

który oznacza w kontekście Igrzysk “stolicę”. Zresztą, logo często nazywane jest “Tańczącym Pekinem”. Zatem to jest jasne. Stolica, czyli Pekin. Jednak bardziej interesujący jest drugi znak, który stoi za symbolem, a o którym często nie mówi się na Zachodzie:

jing

Jest to jeden z najważniejszych znaków, praktycznie od zarania pisma chińskiego. O wielu znaczeniach. Zależnie od kontekstu może oznaczać “język”, “pismo”, “napis” etc. Ale przede wszystkim “kulturę”. Bardzo szeroko pojetą. wén (tak się wymawia) to ich historia, tradycja, literatura, język, zwyczaje, obyczaje, filozofie, religie, rytuały. wén to Chiny. Jakże to ironiczne…

Od prawie półwiecza jedną z największych tragedii Tybetańczyków w związku z chińską okupacją jest świadome niszczenie kultury, pozbawianie ich całego, tak bogatego przecież, dziedzictwa historycznego, religijnego, kulturowego. Chiny, dumne ze swojej nieprzerwanej, grubo ponad czterotysiącletniej cywilizacji. Chińczycy, dumni z tego, że są jedynym na świecie narodem, którego kultura zachowała się w niemal niezmienionej formie od starożytności. Starożytności tak starożytnej, że kiedy najwięksi chińscy filozofowie rozprawiali o istocie świata i istnienia, Romulus i Remus ledwo oderwali się od piersi Wilczycy. Jakże to ironiczne…

A Tybet nie jest wcale gorszy. Trzeba pamiętać, że wobec dominującej na Dalekim Wschodzie kultury chińskiej, potrafił zachować swoją odrębność i świadomość. A następnie wywrzeć niemały wpływ na dzieje Chin i współczesny ich kształt. Kultura Chin jest na zawsze nierozerwalnie związana z kulturą Tybetu. Tybetańskie wén jest jedną z najważniejszych części chińskiego. I Chińczycy doskonale o tym wiedzą.

W Chinach olbrzymią wagę przywiązuje się do symboli. Pismo otaczane jest dosłownie czcią. O każdym hieroglifie można opowiadać w nieskończoność. Skoro więc za symbol dzisiejszych Chin obrano ten konkretny znak wén, któremu w kontekście Olimpiady nadano dodatkowe znaczenie “człowieka”, to czyż dążenie do unicestwienia Tybetu nie jest okaleczaniem tego człowieka? Okaleczaniem własnej tożsamości? Własnego wén?

Archives Posts

Działania sportowców.

March 23rd, 2008 by Lanooz

Jak nie narazić się na dyskwalifikację?
Sportowcy nie mogą nie uczestniczyć w Olimpiadzie. To jest jeden z najważniejszych momentów w życiu sportowca, nie można mu tego odebrać. Wielu już to zadeklarowało. Jednak nie wykluczają innego sposobu wyrażenia swoich opinii, mogą wyrazić w sposób milczący.

Harują, by zabłysnąć raz na cztery lata, a właśnie ich święto jest im obrzydzane. Tak to czują - do części nie dociera groza tego, co dzieje się w Chinach.

Jednak jest sposób na okazanie protestu, milczącego, jednakże widocznego. A to my mamy za nich krzyczeć.

Można nie iść na ceremonię otwarcia, która zapowiada się na propagandę sukcesu totalitarnego państwa.

Można ogolić sobie głowę “na mnicha tybetańskiego”. To pomysł naszego faworyta na podium sztangisty Szymona Kołeckiego.
Można witać się i żegnać po tybetańsku. “Taszi delek” - dzień dobry, do widzenia, powodzenia, wszelkiej pomyślności. Przy każdej okazji.

Można wpiąć sobie w koszulkę umowny znak solidarności z Tybetem, np. emblemat ich świętej góry - Czomolungmy (Mt. Everest).

Można zdobyć zdjęcie Zheng Fanga, niepełnosprawnego sportowca. Stracił nogi, bo czołg przejechał mu po nich w 1989 r. na placu Tiananmen, gdy ratował koleżankę. I zrobić sobie T-shirt z Zheng Fangiem.

Płotkarz Felix Sanchez ma na ramieniu wytatuowanego Supermana i startuje tak od lat, słynny Mike Tyson boksował z tatuażem Mao… Może więc tatuaż Dalajlamy?
[Gazeta Wyborcza, 22.03.08, “Tatuaż Dalajlamy”]

Ewentualnie wykorzystanie jedynej szansy na otwarty protest, podczas ceremonii otwarcia. Wielu to rozważa.
Sportowcy mają swoje sposoby. Protestujmy żeby nam sobie nie zaszkodzić. Inaczej nici z celu.

Blogi z centrum Olimpiady
GW znów podaje: Międzynarodowa Komisja Olimpijska (MKOL) wspomniała o możliwości blogowania sportowców. Za co wcześniej mogli być nawet zdyskwalifikowani.
Jednak nadal nic nie postanowiono - są ostrożni.

Czy sportowcy prowadząc blogi, pod kątem osobistym, mogliby wyrazić swoją dezaprobatę politycznymi działaniami Chin? Wiadomo już, ze nie zbojkotują Olimpiady nie uczestnicząc w niej.

Blogi po raz kolejny nabierają nowego światła. I Chinom niekoniecznie musi się to podobać.

Przeczytaj więcej na Sport.pl

Archives Posts

Bojkot nie musi oznaczać milczenia!

March 23rd, 2008 by Paweł Opydo

jangchub.jpgNa początek bardzo mocno polecam przeczytanie tego tekstu. Naprawdę warto przeczytać całość, ja jednak odniosę się dziś tylko do fragmentu, w którym autor porusza temat naszej akcji.

To stosunkowo świeża inicjatywa, więc nie wiadomo jeszcze w jakim pójdą kierunku - jest tam głos nawołujący do bojkotu, ale przeważają głosy nawołujące do głośnego robienia szumu i mam nadzieję, że na tym właśnie skoncentrują się organizatorzy.

Wychodzimy z założenia, że bojkot nie musi oznaczać milczenia - a protest niekoniecznie musi być bojkotem. Samo nie oglądanie Olimpiady w telewizji, i - mówiąc brzydko - “olanie sprawy w ramach protestu” jest równoznaczne z nie robieniem niczego.

Jeśli mamy wywołać lawinę (a do tego dążymy) to musimy zrobić jak największy szum, wciągnąć w to jak najwięcej ludzi, i jak najgłośniej wyrazić sprzeciw. Niech ludzie widzą, że to nie tylko “jednodniowy news” o zamieszkach w kraju po drugiej stronie świata. Niech ludzie dowiedzą się, że się temu sprzeciwiamy, i że są inicjatywy takie jak ta. Piszmy listy, informujmy znajomych, wklejajmy znaczki, wywieszajmy flagi. Nie milczmy.

Coraz więcej z Was, bloggerów, przyłącza się do akcji. Odzew jest niesamowicie budujący. Kolejne blogi przyłączają się do akcji, tak, że trudno je zliczyć. Zachęcamy Was do generowania kreatywnych pomysłów na promocję Free Tibet. W niedługim czasie na stronie powinien pojawić się do ściągnięcia plik z logo w wersji wektorowej (jeżeli ktoś miałby ochotę wydrukować jakieś materiały). Ale to dopiero początek - zachęcamy do nadsyłania propozycji.

P.S. Wszystkich blipujących zapraszam do subskrybowania kanału #FreeTibet.

Archives Posts

Pekin - nie milcz!

March 20th, 2008 by Paweł Opydo

TybetW Tybecie znów się leje krew. Chińskie oddziały rządowe strzelają do ludzi. Znów przypomniano nam o brutalnej i wieloletniej kolonizacji Tybetu przez komunistyczne Chiny. Zapewne w natłoku tysięcy nowych faktów już za kilka dni świat zapomni o tych ludziach i wydarzeniach. Sprawa wolności Tybetu i łamania prawa człowieka w Chinach wróci na półkę spraw godnych i przegranych. Nie pozwólmy na to. Zwłaszcza dziś, na kilka miesięcy przez organizowanymi hucznie przez komunistyczne Chiny Igrzyskami Olimpijskimi.

Idea olimpijska to idea ludzi wolnych, idea pokoju a nie zniewolenia. Byłoby wielką niesprawiedliwością, gdyby ogrom nieszczęścia ofiar komunistycznego reżimu został zasłonięty olimpijskim sztandarem. Dlatego namawiamy ludzi mediów, narodowe komitety olimpijskie, samych sportowców, by nie zapominali o grzechach ich organizatorów. By także tam, w Chinach, biorąc udział w igrzyskach i relacjonując je głośno o tym mówili. Prosimy sportowców, by podczas każdej konferencji prasowej, każdego wywiadu przed i w trakcie Igrzysk wypowiedzieli choć jedno zdanie na temat łamania praw człowieka w Chinach. Apelujemy do dziennikarzy, internautów, kibiców: naciskajcie na swoich ulubieńców, na sportowców, by mówili o tym. Jedno zdanie, jedno słowo o tym, że w Chinach łamane są prawa człowieka. Na każdej konferencji prasowej.

Publikujcie ten tekst na swoich blogach, w swoich gazetach, stacjach radiowych i telewizyjnych. Albo podpiszcie się pod apelem na tym blogu. Namawiajcie do tego swoich przyjaciół.

Za: Antymatrix