Archives Posts
March 27th, 2008 by Lanooz
Jesteście? Jesteście!
Fotoforum Gazety.pl ruszyło z akcją ‘Jesteśmy Przeciw’. Dołącz do niej robiąc zdjęcie i wyrażając przy tym swój sprzeciw w sprawie łamania praw człowieka w Tybecie.
Ujawniając się w tym świecie anonimowości, uświadamiacie innym, że jesteście w tej kwestii jak najbardziej poważni, deklarujecie swoją solidarność z Tybetem.
Pokażcie, że naprawdę Wam na tym zależy, pokażcie się.
My również się pokażemy.
http://jestesmyprzeciw.gazeta.pl/

Archives Posts
March 25th, 2008 by Adam Klimowski
Lian Yue, chiński bloger zamieszkały na terenie Xiamen, napisał niedawno na swoim blogu o związkach między prowadzoną przez Chiny cenzury informacji a wydarzeniami w Tybecie. Jego zdaniem blokowanie informacji spowoduje jedynie głębsze podziały w społeczeństwie i wzrost negatywnych emocji. Swoje przemyślenia ujął w formie 10-punktowej listy. Na angielski przetłumaczył ją China Digital Times.
- Jeśli jakaś władza zamierza blokować informacje, powinniśmy uznać ją za złą.
- Jeśli obecnie jakaś władza blokuje informacje, powinna być uznana za złą.
- Jeśli władza, które blokowała informacje, publikuje je teraz, tworząc jednostronny obraz zdarzeń, należy uznać te informacje za fałszywe.
- Za rozpowszechnianie fałszywych informacji powinna być odpowiedzialna władza, która blokuje informacje.
- Władza blokująca informacje nie jest na tyle wiarygodna, by oceniać informacje płynące z zewnątrz.
- Blokowanie informacji to jedynie pretekst dla uczynienia podziałów głębszymi, a sytuacji- gorszą, ponieważ ludzie będą patrzeć na świat jedynie z własnej perspektywy, która nie będzie mogła być zweryfikowana.
- Ultranacjonalizm to sprawa emocji, nie rozumu. Cenzura to znakomite podłoże dla emocji: wzmacnia ekstremizm Tybetańczyków, Hanów, Tajwańczyków i ich negatywne emocje.
- Na obszarze Chin pełno jest takich negatywnych emocji. Dzięki nim władza utrzymuje się i nie widzi konieczności przeprowadzenia reform.
- Tylko dostateczna ilość prawdziwych informacji i możliwości wyrażania poglądów spowoduje wygaszenie złych emocji. Działania mające na celu kontrolę nieprawomyślnych poglądów są największym niebezpieczeństwem.
- Z powyższych twierdzeń wynika, że wpuszczenie przedstawicieli mediów na teren Tybetu to najważniejszy sposób na rozwiązanie problemu.
Informacje za stroną International Campaign for Tibet.
Archives Posts
March 24th, 2008 by Tomek Chmiel
Globalny, internetowy protest na rzecz Tybetu, rośnie w coraz większą - niesamowitą wręcz - siłę. Tak uważa, międzynarodowa organizacja Avaaz (która swoją drogą, kilka dni temu zdobyła na YouTube tytuł za najlepsze polityczne video roku).
W najnowszym newsletterze od Avaaz’u, można przeczytać, że w ciągu pięciu dni, pod petycją wspierającą Dalajlamę podpisało się już ponad 750,000 osób z 192 krajów. Zapewne już tylko kwestią godzin jest, gdy petycja zdobędzie ponad milion podpisów, stając się tym samym największą globalną, internetową petycją w historii. Mało tego: o samej kampanii Avaazu dowiedziało się już ponad 5 milionów osób - to aż milion na dzień.
Jeśli jeszcze tego nie zrobiliście, to nadal możecie podpisać tą petycję. Ma ona trafić do chińskiego rządu i nawołuje do podjęcia przez Prezydenta Chin - Hu Jintao - dialogu z Dalajlamą. Bo rzeczowy, pokojowy dialog jest tak na prawdę potrzebny Tybetowi.
Archives Posts
March 24th, 2008 by Fanatyk
Archives Posts
March 23rd, 2008 by Lanooz
Jak nie narazić się na dyskwalifikację?
Sportowcy nie mogą nie uczestniczyć w Olimpiadzie. To jest jeden z najważniejszych momentów w życiu sportowca, nie można mu tego odebrać. Wielu już to zadeklarowało. Jednak nie wykluczają innego sposobu wyrażenia swoich opinii, mogą wyrazić w sposób milczący.
Harują, by zabłysnąć raz na cztery lata, a właśnie ich święto jest im obrzydzane. Tak to czują - do części nie dociera groza tego, co dzieje się w Chinach.
Jednak jest sposób na okazanie protestu, milczącego, jednakże widocznego. A to my mamy za nich krzyczeć.
Można nie iść na ceremonię otwarcia, która zapowiada się na propagandę sukcesu totalitarnego państwa.
Można ogolić sobie głowę “na mnicha tybetańskiego”. To pomysł naszego faworyta na podium sztangisty Szymona Kołeckiego.
Można witać się i żegnać po tybetańsku. “Taszi delek” - dzień dobry, do widzenia, powodzenia, wszelkiej pomyślności. Przy każdej okazji.
Można wpiąć sobie w koszulkę umowny znak solidarności z Tybetem, np. emblemat ich świętej góry - Czomolungmy (Mt. Everest).
Można zdobyć zdjęcie Zheng Fanga, niepełnosprawnego sportowca. Stracił nogi, bo czołg przejechał mu po nich w 1989 r. na placu Tiananmen, gdy ratował koleżankę. I zrobić sobie T-shirt z Zheng Fangiem.
Płotkarz Felix Sanchez ma na ramieniu wytatuowanego Supermana i startuje tak od lat, słynny Mike Tyson boksował z tatuażem Mao… Może więc tatuaż Dalajlamy?
[Gazeta Wyborcza, 22.03.08, “Tatuaż Dalajlamy”]
Ewentualnie wykorzystanie jedynej szansy na otwarty protest, podczas ceremonii otwarcia. Wielu to rozważa.
Sportowcy mają swoje sposoby. Protestujmy żeby nam sobie nie zaszkodzić. Inaczej nici z celu.
Blogi z centrum Olimpiady
GW znów podaje: Międzynarodowa Komisja Olimpijska (MKOL) wspomniała o możliwości blogowania sportowców. Za co wcześniej mogli być nawet zdyskwalifikowani.
Jednak nadal nic nie postanowiono - są ostrożni.
Czy sportowcy prowadząc blogi, pod kątem osobistym, mogliby wyrazić swoją dezaprobatę politycznymi działaniami Chin? Wiadomo już, ze nie zbojkotują Olimpiady nie uczestnicząc w niej.
Blogi po raz kolejny nabierają nowego światła. I Chinom niekoniecznie musi się to podobać.
Przeczytaj więcej na Sport.pl
Archives Posts
March 23rd, 2008 by Matesky
Chiński “Dziennik Ludowy” wezwał władze do zdławienia “tybetańskiego buntu”. Apel czołowego dziennika partii komunistycznej ukazał się zaraz po tym, jak agencja Xinhua podała najnowszy bilans ofiar. “Dziennik Ludowy” w opublikowanym tekście opowiedział się za zdecydowanymi działaniami przeciwko tybetańskim secesjonistom, kierującym się, jak napisano, diabelskimi intencjami. - Wolność Tybetu jest zagrożeniem dla ładu ludowych Chin - ostrzega gazeta.
Do tej pory chińskie media informowały, że sytuacja w Tybecie jest stabilna. Dzisiejsza publikacja chińskiego “Dziennika Ludowego“, jest pierwszą, która w tak zdecydowany sposób opowiedziała się za siłowym rozwiązaniem w Tybecie. Czytaj dalej na Gazeta.pl
Archives Posts
March 22nd, 2008 by Paweł Opydo
Stanowczo nie zgadzam się z pojawiającymi się tu i ówdzie opiniami malkontentów, którzy twierdzą, że to bez sensu, to pozory, to nic nie da. Jak to napisał któryś z bloggerów (wybacz, nie pamiętam ksywki, kojarzę tylko, że z joggera) “pojedyńcze ziarnka piasku to nic, ale razem mogą stworzyć burzę”.
Działamy jak możemy. Informujemy, staramy się poruszyć opinię publiczną. RAZEM chcemy pokazać, że nie jesteśmy obojętni. Kto wie, może akcją zainteresują się media? Może wyjdzie poza internet? Może dowiedzą się o niej władze?
Tak naprawdę nie możemy polecieć do Chin i żądać wolności dla Tybetu. Kwestie te leżą w rękach władz państw. Ale władza jest wybrana przez lud, i my, jako obywatele, mamy ogromny na nią wpływ.
Do malkontentów: mówiąc “medialny szum nie ma sensu, to pozory i bezsensowna otoczka” na pewno nic nie zdziałacie. Zrzędząc, jakie to jest udawanie, jacy to jesteśmy niedobrzy, bo się lansujemy pod przykrywką akcji społecznej (!) nie pokazujecie się od dobrej strony.
Jednocześnie dziękuję tym - kilkudziesięciu już - bloggerom, którzy nas wsparli pisząc o akcji u siebie i wklejając bannerki. Informujmy media, piszmy na forach, gdzie się da - internauci razem mają niespotykaną siłę. Wykorzystajmy to.
Archives Posts
March 22nd, 2008 by Adam Klimowski
Trzy panie- reżyserka, edukatorka i pedagog- zdecydowały się na napisanie do premiera listu otwartego w celu skłonienia go do powołania międzynarodowej misji obserwacyjnej w sprawie łamania praw człowieka w Tybecie. Pod tym apelem może podpisać się każdy- dotychczas uczyniło to prawie 3500 osób (a licznik ciągle bije). Podpisy będą zbierane do końca marca, a następnie zostaną przekazane do Kancelarii Premiera.
Za Tybet 2008.
Archives Posts
March 21st, 2008 by Paweł Opydo
Przypnijmy teraz wstążeczki pomarańczowe. Pomarańczowy to kolor osób walczących o prawa człowieka w Chinach, kolor szat buddyjskich i wreszcie kolor solidarności z Tybetem. Zwracam się z apelem, by poprzez Gazetę Wyborczą i jej lokalne wydania zorganizować akcję solidarności z Tybetańczykami. Cieszę się, że w ogólnopolskim wydaniu codziennie informujecie nas Państwo o ostatnich wydarzeniach w Tybecie. Myślę, że każdy z nas na swój sposób może pomóc, wesprzeć protesty i demonstracje brutalnie tłumione przez władze chińskie. Czytaj dalej na Gazeta.pl »