Bloggerzy przeciwko łamaniu praw człowieka.

Archives Posts

Znicz dla ambasady

August 7th, 2008 by Fanatyk

Poniżej publikuję w całości e-mail jaki do nas dotarł dosłownie kilka godzin temu.

Witam,

nadałem paczkę – specjalną przesyłkę dla Ambasady Chińskiej Republiki Ludowej w Warszawie. Ufając w sprawność i priorytety poczty, liczę, że dotrze do adresata jutro – w dniu, w którym ma zapłonąć znicz olimpijski. Posyłam im znicz, a jakże. W glinianej obudowie, z nadpalonym knotem zatopionym w wosku. Dla mnie to mocny symbol. Stawiany na grobie najbliższych jest hołdem dla zmarłych, znakiem pamięci. Jasny płomień tli się, jak żarliwe wspomnienie o wspólnym losie.

Symbole mają wagę, przemawiają do ludzkiej świadomości częstokroć lepiej niż najlepiej dobrane słowa. Bo co mam dzisiaj pisać? Jeszcze dobitniej podkreślać liczby straconych w Chinach? Licytować się na statystyki łamania praw człowieka? Podnosić ciśnienie świadectwami bezwzględności reżimu? Wyliczać złamane obietnice chińskich władz? A może mam sięgnąć po inne symbole – marki firm, dla których cała ta olimpiada warta jest tyle, ile powierzchnia przy logo igrzysk?

Wysyłam znicz do przedstawicieli rządu dumnego kraju, z pytaniem o pojęcie ludzkiego wstydu. Bo próbuję je ogarnąć i nie mogę. Dołączam wyjątek z Karty Olimpijskiej – by się nie silić na autorskie moralizowanie…

“Celem olimpizmu jest, aby sport służył harmonijnemu rozwojowi człowieka, z wizją propagowania miłującego pokój społeczeństwa i poszanowania ludzkiej godności. Każda forma dyskryminacji w stosunku do kraju lub osoby ze względu na rasę, wyznanie religijne, poglądy polityczne, płeć lub jakiegokolwiek innego względu, jest niemożliwa do pogodzenia z przynależnością do Ruchu Olimpijskiego.”

Obiecałem sobie coś jeszcze – nie będę oglądał ceremonii otwarcia. Uwielbiam takie celebracje, chłonę propagandę światowej jedności. Raz na cztery lata, w fajerwerkowym wydaniu. Trudno sobie tego odmówić. Ale to właśnie zrobię. Chcę dać w nos sprzedawcom olimpijskich kółek, nie mam zamiaru być częścią rekordów oglądalności. W cieniu świateł tego spektaklu wciąż pozostają ciemne cele i systemowe deptanie ludzkiej godności. A dla ilu Tybetańczyków niechybna śmierć, gdy tylko skończą się igrzyska w Pekinie?

Dołączam kilka fotografii z przygotowania paczki i kopię listu do Ambasadora. Do pamięci o sytuacji w Chinach zachęcam i sprawę opisuję na moim blogu: http://horbulewicz.blox.pl

Pozdrawiam,
Michał Horbulewicz

list do ambasady (.pdf)

znicz1

znicz2

znicz3

Archives Posts

Jak zarobić na Tybecie

May 23rd, 2008 by Fanatyk

Krótka instrukcja - jak zarobić na akcji społecznej FreeTibet.pl, oparte na faktach:

  • Weź logo akcji społecznej, zmień troszkę czcionkę i trochę podrasuj, żeby nie było identyczne jak oryginał;
  • Powstaje coś takiego. Oczywiście nie ma to nic wspólnego z oryginalnym logo;
  • Teraz sprzedawaj koszulki ze “swoim” logo - na przykład poprzez taką ofertę. Gdyby zupełnym przypadkiem zniknęła ze strony - screenshot zapoznawczy;
  • Co, jeżeli autorzy pierwowzoru zgłoszą się do ciebie z jakimiś (nieuzasadnionymi oczywiście) pretensjami?
  • Po pierwsze - zapytaj, czy logo jest zarejestrowane w Urzędzie Patentowym, i poproś o numer patentu. Licz na to, że rozmówca jest 12-latkiem, i uwierzy, że wszyscy rejestrują swoje logo jako patent, a do tego jeśli tego nie zrobią, to prawo autorskie nie istnieje;
  • Jeżeli jednak typ się nie odczepi, zasugeruj, że logo “zostało zaczerpnięte z darmowej czcionki”. Nieważne, że nikt nie jest w stanie się domyśleć, jak logo i hasło może zostać zaczerpnięte z czcionki - może nie będzie wiedział o co chodzi, i się odwali?
  • Jeżeli rozmówca nadal twierdzi, że jest autorem swojego… tfu, twojego logo, a nie masz pomysłu, co jeszcze zrobić, to dobitniej stwierdź, że logo zostało “zaczerpnięte z darmowej czcionki”;
  • A w ogóle to nie masz czasu, więc napisz mu, że porozmawiasz z nim w poniedziałek. Może zapomni, albo odwali się jak przestaniesz odpowiadać na jego maile?

Spisane na podstawie doświadczeń z firmą Bodman, która zupełnym przypadkiem wykorzystuje logo niemal identyczne, do tego wymyślonego przeze mnie i Lan. Sprawa w toku ;)

via: TechKultura.com

Archives Posts

Chiński bloger o cenzurze i Tybecie

March 25th, 2008 by Adam Klimowski

TybetLian Yue, chiński bloger zamieszkały na terenie Xiamen, napisał niedawno na swoim blogu o związkach między prowadzoną przez Chiny cenzury informacji a wydarzeniami w Tybecie. Jego zdaniem blokowanie informacji spowoduje jedynie głębsze podziały w społeczeństwie i wzrost negatywnych emocji. Swoje przemyślenia ujął w formie 10-punktowej listy. Na angielski przetłumaczył ją China Digital Times.


  1. Jeśli jakaś władza zamierza blokować informacje, powinniśmy uznać ją za złą.
  2. Jeśli obecnie jakaś władza blokuje informacje, powinna być uznana za złą.
  3. Jeśli władza, które blokowała informacje, publikuje je teraz, tworząc jednostronny obraz zdarzeń, należy uznać te informacje za fałszywe.
  4. Za rozpowszechnianie fałszywych informacji powinna być odpowiedzialna władza, która blokuje informacje.
  5. Władza blokująca informacje nie jest na tyle wiarygodna, by oceniać informacje płynące z zewnątrz.
  6. Blokowanie informacji to jedynie pretekst dla uczynienia podziałów głębszymi, a sytuacji- gorszą, ponieważ ludzie będą patrzeć na świat jedynie z własnej perspektywy, która nie będzie mogła być zweryfikowana.
  7. Ultranacjonalizm to sprawa emocji, nie rozumu. Cenzura to znakomite podłoże dla emocji: wzmacnia ekstremizm Tybetańczyków, Hanów, Tajwańczyków i ich negatywne emocje.
  8. Na obszarze Chin pełno jest takich negatywnych emocji. Dzięki nim władza utrzymuje się i nie widzi konieczności przeprowadzenia reform.
  9. Tylko dostateczna ilość prawdziwych informacji i możliwości wyrażania poglądów spowoduje wygaszenie złych emocji. Działania mające na celu kontrolę nieprawomyślnych poglądów są największym niebezpieczeństwem.
  10. Z powyższych twierdzeń wynika, że wpuszczenie przedstawicieli mediów na teren Tybetu to najważniejszy sposób na rozwiązanie problemu.

Informacje za stroną International Campaign for Tibet.

Archives Posts

24 godziny

March 23rd, 2008 by Paweł Opydo

Jako, że FreeTibet oficjalnie istnieje już (albo dopiero) dobę, pozwole sobię - w odpowiedzi na Wasze pytania - zamieścić kilka liczb-statystyk “na otwarcie”. Tak więc - w ciągu pierwszych 24 godzin:

  • Strona zarejestrowała prawie 3000 unikalnych odwiedzin
  • Użytkownicy wygenerowali ponad 5000 odsłon
  • Średnio spędzali na stronie prawie 3 minuty
  • Dzięki temu mieliśmy 43 300 procent więcej odwiedzin niż średnia witryna podobnej wielkości
  • W ciągu 24 godzin otrzymaliśmy Technorati Rank 36 (!), co według tego serwisu czyni nas 224,227 najpopularniejszym blogiem na świecie
  • Mamy 50 stałych subskrybentów kanału RSS. Na początek nieźle, ale żeby podbić wynik musicie się przyłączyć :)
  • Nasza społeczność na MyBlogLog składa się już z 28 bloggerów.
  • Blipcastowy kanał #FreeTibet naliczył ponad sto wypowiedzi, co czyni go najpopularniejszym kanałem Blipa w ciągu ostatnich 48 godzin.
  • Staramy się uzupełniać listę popierających nas blogów, ale nie ma sensu podawać konkretnych liczb - ilość stron cały czas się powiększa (w tej chwili - 73).

Archives Posts

Działania sportowców.

March 23rd, 2008 by Lanooz

Jak nie narazić się na dyskwalifikację?
Sportowcy nie mogą nie uczestniczyć w Olimpiadzie. To jest jeden z najważniejszych momentów w życiu sportowca, nie można mu tego odebrać. Wielu już to zadeklarowało. Jednak nie wykluczają innego sposobu wyrażenia swoich opinii, mogą wyrazić w sposób milczący.

Harują, by zabłysnąć raz na cztery lata, a właśnie ich święto jest im obrzydzane. Tak to czują - do części nie dociera groza tego, co dzieje się w Chinach.

Jednak jest sposób na okazanie protestu, milczącego, jednakże widocznego. A to my mamy za nich krzyczeć.

Można nie iść na ceremonię otwarcia, która zapowiada się na propagandę sukcesu totalitarnego państwa.

Można ogolić sobie głowę “na mnicha tybetańskiego”. To pomysł naszego faworyta na podium sztangisty Szymona Kołeckiego.
Można witać się i żegnać po tybetańsku. “Taszi delek” - dzień dobry, do widzenia, powodzenia, wszelkiej pomyślności. Przy każdej okazji.

Można wpiąć sobie w koszulkę umowny znak solidarności z Tybetem, np. emblemat ich świętej góry - Czomolungmy (Mt. Everest).

Można zdobyć zdjęcie Zheng Fanga, niepełnosprawnego sportowca. Stracił nogi, bo czołg przejechał mu po nich w 1989 r. na placu Tiananmen, gdy ratował koleżankę. I zrobić sobie T-shirt z Zheng Fangiem.

Płotkarz Felix Sanchez ma na ramieniu wytatuowanego Supermana i startuje tak od lat, słynny Mike Tyson boksował z tatuażem Mao… Może więc tatuaż Dalajlamy?
[Gazeta Wyborcza, 22.03.08, “Tatuaż Dalajlamy”]

Ewentualnie wykorzystanie jedynej szansy na otwarty protest, podczas ceremonii otwarcia. Wielu to rozważa.
Sportowcy mają swoje sposoby. Protestujmy żeby nam sobie nie zaszkodzić. Inaczej nici z celu.

Blogi z centrum Olimpiady
GW znów podaje: Międzynarodowa Komisja Olimpijska (MKOL) wspomniała o możliwości blogowania sportowców. Za co wcześniej mogli być nawet zdyskwalifikowani.
Jednak nadal nic nie postanowiono - są ostrożni.

Czy sportowcy prowadząc blogi, pod kątem osobistym, mogliby wyrazić swoją dezaprobatę politycznymi działaniami Chin? Wiadomo już, ze nie zbojkotują Olimpiady nie uczestnicząc w niej.

Blogi po raz kolejny nabierają nowego światła. I Chinom niekoniecznie musi się to podobać.

Przeczytaj więcej na Sport.pl

Archives Posts

Bojkot nie musi oznaczać milczenia!

March 23rd, 2008 by Paweł Opydo

jangchub.jpgNa początek bardzo mocno polecam przeczytanie tego tekstu. Naprawdę warto przeczytać całość, ja jednak odniosę się dziś tylko do fragmentu, w którym autor porusza temat naszej akcji.

To stosunkowo świeża inicjatywa, więc nie wiadomo jeszcze w jakim pójdą kierunku - jest tam głos nawołujący do bojkotu, ale przeważają głosy nawołujące do głośnego robienia szumu i mam nadzieję, że na tym właśnie skoncentrują się organizatorzy.

Wychodzimy z założenia, że bojkot nie musi oznaczać milczenia - a protest niekoniecznie musi być bojkotem. Samo nie oglądanie Olimpiady w telewizji, i - mówiąc brzydko - “olanie sprawy w ramach protestu” jest równoznaczne z nie robieniem niczego.

Jeśli mamy wywołać lawinę (a do tego dążymy) to musimy zrobić jak największy szum, wciągnąć w to jak najwięcej ludzi, i jak najgłośniej wyrazić sprzeciw. Niech ludzie widzą, że to nie tylko “jednodniowy news” o zamieszkach w kraju po drugiej stronie świata. Niech ludzie dowiedzą się, że się temu sprzeciwiamy, i że są inicjatywy takie jak ta. Piszmy listy, informujmy znajomych, wklejajmy znaczki, wywieszajmy flagi. Nie milczmy.

Coraz więcej z Was, bloggerów, przyłącza się do akcji. Odzew jest niesamowicie budujący. Kolejne blogi przyłączają się do akcji, tak, że trudno je zliczyć. Zachęcamy Was do generowania kreatywnych pomysłów na promocję Free Tibet. W niedługim czasie na stronie powinien pojawić się do ściągnięcia plik z logo w wersji wektorowej (jeżeli ktoś miałby ochotę wydrukować jakieś materiały). Ale to dopiero początek - zachęcamy do nadsyłania propozycji.

P.S. Wszystkich blipujących zapraszam do subskrybowania kanału #FreeTibet.

Archives Posts

Wolny Tybet, wolni my.

March 22nd, 2008 by Lanooz

Znacie Tybet?

Tybet w ostatnich czasach boryka się z problemami politycznymi, które ograniczają prawa człowieka. W końcu bańka musiała pęknąć. Nastały zamieszki, wielu mieszkańców wystąpiło przeciw władzy i polityce Chin. To nie były małe zamieszki, śmiało nazwijmy to zrywem narodowym w którym uczestniczy wiele tysięcy ludzi. Duchowy przywódca, Dalajlama również sie do tego przyłączył oskarżając Chiny o wykorzystywanie religii do złych celów politycznych. “Przemówił nowym dla siebie tonem.”

Pamiętajmy, że same Chiny to dość obszerny temat. Tybet to jest kolejny element pokazujący okrucieństwo Chin, które nadużywając swojej władzy, terroryzują ludzi. A na dodatek…organizują Olimpiadę, gdzie sport jednoczy ludzi. A tymczasem…sytuacja jest paradoksalna.

I po co?

Broniąc Tybetańczyków, bronimy też siebie i naszą przyszłość. Przeciwstawiając się temu, zapobiegniemy podobną przyszłość dla innych narodów, a może i nas samych, zapewniamy sobie i naszym dzieciom lepsze życie, uczymy się jedności.

Czas zainteresować się światem zewnętrznym, wychylcie głowy z piaskownicy. Problemy świata zewnętrznego może dotknąć i nas…jak nic z tym nie zrobimy. Przyczyńcie się do zrywu narodowego u nas, nie pozwólcie aby ludzie tacy jak Wy, byli uciskiwani przez uzurpatora.

Wbrew pozorom, nie trzeba dużo. Okażcie zainteresowanie, wklejcie na swoich stronach symbole obrony, wspomnijcie słówkiem - to już coś.

Tak, to jest do Was

Dziennikarze, gazety, my i inni, nawołujemy o choćby najmniejszą przysługę dla Tybetu.
Tak też po to, powstała strona FreeTibet.pl, której głównym celem jest nawoływanie do ludzi, informowanie ich na bieżąco o wydarzeniach, rozgrywających się na Wyżynie Tybetańskiej.
A dlaczego “akcja społeczna bloggerów“? Bloggerzy to jedne z środowisk które jest skłonne do akcji społecznych. To silna ręka, która może poprowadzić. Wiadomo też, jaką siłą stanowią dzisiaj blogi.

Akcja powstała z inicjatywy Pawła Opydo, który “zwerbował” kilku innych bloggerów, Pawła Lipca, Lan Pham. I wciąż dołączają do nas nowi, którzy chętnie tworzą treść.

Co na początek?

Wstawcie na blogi buttony, bannery, wstążki naszej akcji. Niech Tybet zostanie zauważony.
Czekamy też na maile od Was, w każdej sprawie. Macie kreatywne pomysły na promowanie FreeTibet.pl? Macie możliwość wesprzeć nas drukiem plakatów albo wlepek? A może po prostu chcecie razem z nami prowadzić tego bloga? Piszcie maile!

Pomarańczowy to kolor osób walczących o prawa człowieka w Chinach, kolor szat buddyjskich i wreszcie kolor solidarności z Tybetem
Przeczytaj o tym więcej na Gazeta.pl


Fair play. Free Tibet.

Archives Posts

Dominik Kaznowski o olimpiadzie w Chinach

March 22nd, 2008 by Fanatyk

Dominik Kaznowski zaproponował formę protestu, która od dłuższego czasu chodzi mi po głowie ponieważ to chyba jeden ze skuteczniejszych sposobów na pokazanie “wielkim tego świata” co myślimy na temat Olimpiady w Chinach.

walcz pilotemOlimpiada to bardzo duże przedsięwzięcie komercyjne. Największy wpływ na decyzje mają pieniądze. Zamiast wysyłać listy do rządu Chin, czy bić pianę w telewizji i rozdzielać włos na troje, można zaprotestować w najskuteczniejszy z możliwych sposobów:

  • Nie oglądać transmisji z olimpiady w telewizji – to może zrobić każdy z nas i namówić swoich znajomych.
  • Nie relacjonować przebiegu olimpiady – to prosty sposób na bojkot Chin przez media.
  • Nie kupować produktów sponsorów olimpiady.

Ten protest może być najbardziej dotkliwy – uderza zarówno w machinę propagandową reżimu jaki i w finansowanie olimpiady. Sponsorzy nie będą zadowoleni.

Więcej na blogu Dominika

Archives Posts

Pekin - nie milcz!

March 20th, 2008 by Paweł Opydo

TybetW Tybecie znów się leje krew. Chińskie oddziały rządowe strzelają do ludzi. Znów przypomniano nam o brutalnej i wieloletniej kolonizacji Tybetu przez komunistyczne Chiny. Zapewne w natłoku tysięcy nowych faktów już za kilka dni świat zapomni o tych ludziach i wydarzeniach. Sprawa wolności Tybetu i łamania prawa człowieka w Chinach wróci na półkę spraw godnych i przegranych. Nie pozwólmy na to. Zwłaszcza dziś, na kilka miesięcy przez organizowanymi hucznie przez komunistyczne Chiny Igrzyskami Olimpijskimi.

Idea olimpijska to idea ludzi wolnych, idea pokoju a nie zniewolenia. Byłoby wielką niesprawiedliwością, gdyby ogrom nieszczęścia ofiar komunistycznego reżimu został zasłonięty olimpijskim sztandarem. Dlatego namawiamy ludzi mediów, narodowe komitety olimpijskie, samych sportowców, by nie zapominali o grzechach ich organizatorów. By także tam, w Chinach, biorąc udział w igrzyskach i relacjonując je głośno o tym mówili. Prosimy sportowców, by podczas każdej konferencji prasowej, każdego wywiadu przed i w trakcie Igrzysk wypowiedzieli choć jedno zdanie na temat łamania praw człowieka w Chinach. Apelujemy do dziennikarzy, internautów, kibiców: naciskajcie na swoich ulubieńców, na sportowców, by mówili o tym. Jedno zdanie, jedno słowo o tym, że w Chinach łamane są prawa człowieka. Na każdej konferencji prasowej.

Publikujcie ten tekst na swoich blogach, w swoich gazetach, stacjach radiowych i telewizyjnych. Albo podpiszcie się pod apelem na tym blogu. Namawiajcie do tego swoich przyjaciół.

Za: Antymatrix